2012-05-27 19:54:01 >> Powiększanie obwodu... Słuchamy właśnie "Sonaty księżycowej" Beethovena. To nie tylko relaks dla dziecka, to nagroda, że mamę przestrzegał przed przeziębieniem. Dopiero się poznajemy, ale wiem, że będzie dobrym synem. Dba o mamę i tatę. Tatę też przestrzegał. Wbijał mi się w bok, patrząc się na tatę. Nie myślałam, że już w łonie matki można mieć takie zmysły. Zuch chłopak! Chyba humorki mi się nieco odeszły przez to przeziębienie. Chodzę już prawie miesiąc na fitness i byłam na jodze pierwszy raz w życiu. Nie są takie przerażające te zajęcia, choć pierwszy fitness był trochę z zakwasem łydki. Czułam się po zajęciach o wiele lepiej, miałam więcej sił i motywacji, aby wykonywać pracę na czas. W połowie miesiąca mały już się odczuwalnie dla mnie rusza. Ciekawe odczucie. Michał jest zachwycony jego wybrykami. Zobaczymy, jaki będzie.
* * *
Panie, troszcz się o ten cud i o nas, jeśli możesz. I chroń nas od chorób. venui-kaline skomentuj (0) 2012-04-24 14:10:11 >> Budzę swą świadomość... Koniec kwietnia. Piękny dzień - nie za ciepło, nie za zimno. Wiosna. Wczoraj słuchaliśmy rytmicznego bicia. Jakby się komu spieszyło gdzieś. A ja sobie powoli uświadamiam, że tego się już nie cofnie. Że trzeba nadrobić zaległości w czytaniu, a nie pytać, czy można to przełożyć. A z drugiej strony może jestem za bardzo bojaźliwa? Jak się powiedziało "a" trzeba ponieść konsekwencje swoich działań. I z radooością. :) Jednak to trochę stresujące. Ja jeszcze małego dziecka nie trzymałam w rękach. A jak mu łepek ukręcę? Albo mi napłacze do ucha? Na szczęście mam magiczny instrument, który już wprowadziłam w obieg. Gram nostalgicznie ale staram się wychowywać. Wczoraj znalazłam płyty Beethovena. Jak sonaty księżycowej nie polubi, to trudno. Będzie musiało polubić mój śpiew. Tylko repertuar muszę zdobyć. No i jakieś bajki do czytania. Teraz mi jest niezręcznie czytać o tym, co w którym miesiącu się dzieje i jakie mogą być dolegliwości. :) W przyszłym miesiącu prawdopodobnie dowiemy się czy nasze dziecko będzie wstydliwe czy też zechce ukazać rodzicom swoją płeć. Oby było zdrowe. To najważniejsze.
* * *
Panie, mam nadzieję, że będzie najwspanialszym dzieckiem, które podpowie nam, gdy nie będziemy wiedzieli, co począć. venui-kaline skomentuj (0) 2012-03-30 22:24:52 >> Ostatnie dni marca... Koniec marca. Czas nadal pędzi, ale na szczęście nie we wszystkich sprawach. Zrobiło się ciepło, co sprawia mi radość, że już nie trzeba chodzić w rajstopach. Pani doktor powiedziała, że wszystko jest w porządku, ale żebym nabierała sił. Staram się to robić, ale teraz przynajmniej czuję, że żyję w domu. Po pracy byłam nie do życia. Nie wiem czy to stresy czy coś innego, ale dziś było w końcu jak być powinno.
* * *
Panie, dziękuję Ci za opiekę nad nami wszystkimi i za spokój. venui-kaline skomentuj (0) 2012-02-29 20:56:06 >> Urocze... Byliśmy dziś razem u lekarza. Pokazał nam, co się teraz dzieje i gdzie co się znajduje. Taki mały hiphopowiec z wielkim sercem. Fajnie. :)
* * *
Panie, chroń nas wszystkich od wszelkich złych rzeczy. venui-kaline skomentuj (1) 2012-01-23 22:03:09 >> Poniedziałkowy, styczniowy poranek... 23 stycznia, w dniu kiedy miałam iść na badania okresowe, wstałam bardzo wcześnie. Wolę wstać wcześnie i zająć miejsce w kolejce do rejestracji niż czekać nie wiadomo ile. Szczególnie gdy jest się osobą pracującą i nie wzięło się dnia wolnego. Michał przebudził się, lecz rozbudził się dopiero w momencie, gdy po kilkunastu minutach zapaliłam światło. Myślałam, że będzie trochę zły, bo w końcu była 5 rano, ale nie gniewał się, a nawet się ucieszył jak przeczytał pewną wiadomość. :)
* * *
Panie, dziękuję, za Michała, za jego uczucia do mnie i proszę o dalszy udany rozwój w naszym związku. venui-kaline skomentuj (0) 2011-12-28 22:11:00 >> Już po świętach... Mam wrażenie, że święta były wczoraj, że czas zatrzymał się w miejscu. W pracy większość jeszcze przynosi świąteczne sałatki do pracy. Panuje taka spokojna atmosfera przedsylwestrowa a jednak już poświąteczna. Cały czas niby coś się dzieje, ale tak trochę wolniej. Mam nadzieję, że chociaż udany będzie sylwester. Elitarnie będzie spędzany, bo w 5 osób w chwili obecnej. Zobaczymy co dalej. Przynajmniej grono dowcipasków. :) Będzie brzuch bolał. :)
* * *
Panie, oby wszystko dążyło do lepszego. Aby Michał dał radę pogodzić studia z pracą, jeśli tego będzie chciał. Nie wiem, jak go zachęcić, by nie zniechęcić. A co będzie dla niego lepsze, to tylko Ty jeden wiesz. venui-kaline skomentuj (0) 2011-11-15 22:56:26 >> Listopad 2011 roku... Ponoć innym też czas biegnie i się nie zatrzymuje. W długi weekend czyli wolne dni, które ostatnio były spędziliśmy na porządkach w domu. Aż nie można się teraz nacieszyć czystością i porządkiem w papierach. Tylko półki bardzie puste są. Ale i na nie przyjdzie czas, bo moje rzeczy jeszcze w pudłach stoją. Kolejna rocznica rozpoczęcia związku mija. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? Oczywiście, w końcu już jesteśmy małżeństwem, zamieszkaliśmy razem, mamy wspólne cele, wydatki i nazwisko. ;) Uczymy się wciąż siebie, stawiamy na zrozumienie siebie nawzajem i próbujemy spokojniej pracować w pracy, aby mieć czas na popołudniowe spotkania w domu. Za to zaczęło być więcej obowiązków związanych z przypominaniem o planie dnia dzisiejszego, trosce codziennej, czynnościach, które trzeba zrobić, o to, co ktoś poprosił, pilne i mniej pilne sprawy. To tak jakby żyć w dwóch istotach. Przypomnieć o tym, aby wziąć śniadanie, ale zapytać czy zjedzone itp. Zrobić zakupy z myślą o nim, ale nie zapomnieć, że ma się określony budżet i na przykład lodówkę i że więcej się nie zmieści. W końcu wytargowałam się z Misiem i podcięłam włosy, ale czuję, że są one coraz cieńsze, słabsze. :( Oko mnie boli od jakichś dwóch - trzech dni i łzawi. Nie wiem, co mam zrobić, żeby przestało płakać. Za każdym razem wkraplam mu krople nawilżające. Dzisiaj coś to dało, wczoraj - nie.
* * *
Panie, daj nam siły, abyśmy mogli dalej być rozsądni, mądrzy i potrafili Cię słuchać. venui-kaline skomentuj (0) 2011-10-07 18:08:33 >> Październikowo... Niebawem minie rok odkąd się zaręczyliśmy. Czas szybko biegnie, lecz miłość nie ustaje. I oby tak było dalej. Zeszły weekend imprezowo-imieninowy, w tym tygodniu ostatni dzień wyprawiania imienin, a do tego miłe imprezy urodzinowe. W pracy trochę się różnych rzeczy nawarstwiło, ale mam nadzieję, że burza minie: rozwiążą się niektóre problemy, uzupełnię zaległości i będę wychodzić po 8 godzinach. :)
* * *
Panie, proszę, kieruj nami w mądry sposób. Mimo nawału pracy, czuję się szczęśliwa. Zaczęłam się wyrabiać w domu i zaczyna mnie to cieszyć. Daj nam siłę życiową, by było tak przez następny rok. venui-kaline skomentuj (2) 2011-09-30 23:57:10 >> Niespodziewany koniec września... Wrzesień, taki piękny i ciepły, prawie bezdeszczowy. Choć poranki ma chłodne, to wszyscy powinni się z tej aury cieszyć. Dlaczego zatem właśnie teraz wszyscy chorują na przeziębienie? Bo nie wiadomo jak się ubrać. Ja też się doigrałam przeziębienia, a na dodatek trzy dni temu wysypało mnie zimno. Może to przez ostatnie dłuższe siedzenie w kuchni czy pracując w mieszkaniu, a może mnie gdzieś przewiało... Jutro świętujemy imieniny mojego męża i urodziny koleżanki z pracy. Naszykowałam już tort kajmakowy i ciasto z owocami. Jutro zajmę się sałatką owocową i może przesadzę kwiatka, bo biedny woła już o to od jakiegoś czasu.
* * *
Panie, proszę Cię o cierpliwość do mnie i o mobilizację dla Michała, żeby mógł się skupić na nauce angielskiego oraz informatyki. I żeby znalazł cel, do którego podejdzie ambitnie. venui-kaline skomentuj (0) 2011-09-10 23:11:41 >> Nerwus... Może tak jest, że po pięknych dniach człowiek budzi się ze snu i coś mu nie pasuje, ma humory i nie można się z nikim dogadać. Coś we mnie jest nie tak, że powiedzieć się nie da wszystkiego i potem zostaję postawiona przed sytuacją dokonaną, albo jestem w szoku, że ktoś czegoś od nas chce, a ja nie wiem nic. To przerażające. A może znów jakiś poziom we krwi mi spadł i się czepiam? Może jestem winna, bo za dużo chcę wiedzieć? A może jestem wścibska, bo akurat to, co chcę wiedzieć, tego nie powinnam wiedzieć. A może ktoś mnie robi w balona? Ja już nie chcę, ja już chcę święty spokój. Jestem nerwowa, być może ostatnio. Nie umiem, albo coraz trudniej mi się wyciszyć. Ale muszę, bo inaczej zwariuję.
* * *
Panie, pomóż. Ześlij nam pokój i ocalenie naszych dusz, bo gotowa jestem zacząć żyć jak sobieradzik, a to nie prowadzi do niczego dobrego w moim mniemaniu. venui-kaline skomentuj (0) 2011-08-30 18:30:31 >> Ostatnie sierpniowe i letnie dni... Dni przemykają nadal bardzo szybko. Pierwszą miesięcznicę już uczciliśmy. Było wiele dąsów i nieporozumień, ale znowu jest tak jak było - cudnie. Uff... Chyba nabraliśmy wiatru w żagle, bo tacy zmęczeni byliśmy ostatnimi czasy. W ten upalny weekend udało nam się popływać na łódce po Zalewie Zegrzyńskim razem z Tomkiem i Bartkiem. Było super, choć całe spodnie i bluzkę miałam mokrą. W każdym bądź razie temperatura 35 stopni Celsjusza i temperatura wody były bardzo miłe dla mego ciałka. Za to wczoraj (poniedziałek) zmarzłam czekając w klapkach i krótkich spodniach na dworze, że aż opadłam z sił wieczorem i poszłam spać wcześnie. Cieszę się, że ten miesiąc w końcu nie był najbardziej deszczowym z letnich miesięcy, choć szkoda, że się kończy. Już widać jak wcześnie zachodzi słońce, a chciałoby się mieć tak długie dni jak w maju czy czerwcu... no i całe przed sobą. Na razie nie ma nawału roboty i choć działam prężnie, to i tak co dnia mam małe opóźnienia, bo jeszcze nie wszyscy wrócili z urlopu. Ostatnio w ogóle nie śledzę konkurencji z braku czasu albo z natłoku swoich spraw.
* * *
Panie, dziękuję Ci, że jesteś z nami i pilnujesz nas, abyśmy byli spokojni i umieli znaleźć rozwiązanie z każdej sytuacji.venui-kaline skomentuj (0) 2011-07-31 22:25:31 >> Pamiętam ten dzień, a wspomnienia wciąż trwają we mnie... Nagle spełnił się sen, jestem żoną i nie do końca wiem, kiedy to się stało i jak to jest, Że mąż to ten, który ze mną wtedy szedł, Przez choroby i życia trud, Mnie to się śni a może to jest właśnie cud. Piękna pogoda i wspaniały on, Ceremonia też, a między nami TO, W oczach mych radość, w jego - trochę lęk, Dużo przed nami znosiliśmy męk, Lecz bajki też nadszedł czas, gdy wieczorem trzeba było pożegnać wszystkich Was. Dziękuję wszystkim za przybycie, za wspaniały wieczór i Tobie, Misiu, szczególnie za to, że pomogłeś mi usunąć wszystkie wsuwki z włosów. :* A Tobie, Panie, dziękuję, że mi go wybrałeś, ofiarowałeś i przyniosłeś piękną pogodę 9 lipca. Oprawa w kościele i na weselu była tak piękna, że do tej pory nie wierzę, że wyszłam za mąż. venui-kaline skomentuj (0) 2011-06-23 09:21:01 >> Czerwcowe dni... Kurs tańca podoba nam się. Jest intensywny, nie da się ukryć. Po pierwszym sobotnio-niedzielnym spotkaniu, moja noga odmówiła współpracy na kolejne dni i nie chciała wyzdrowieć. Najpierw myślałam, że to skurcz, ale jak później czas pokazał po prostu przeforsowałam nogę i miałam zakwasy. Muszę się wzmocnić kondycyjnie. Ostatnimi czasy jest coraz więcej ustaleń, szczegółów, spotkań z wykonawcami, świadkami. Naprawdę trochę zmęczenie mnie bierze. Nawet w pracy sprawy na wczoraj i na już mnie tak nie przerażają jak trzeba wszystko zrobić natychmiast i w pracy i w poza nią. Trochę zaczynają mnie pewne rzeczy denerwować, bo wychodzi na to, że coś, co już zostało nam "obiecane" w ustaleniach, tego nie ma i trzeba szukać następnych ludzi, ustalać, spotykać się. Proza życia. ;) A miało być tak pięknie. :) Na razie trzeba się cieszyć, że jeszcze nie zwariowaliśmy, choć zdarzają się momenty, że wariujemy. Ale wartość godzenia się jest lepsza, bo cały czas możemy na siebie liczyć. Wczoraj byliśmy przy fontannach przy skwerze 1. Dywizjonu Pancernego czyli między Starym Miastem a Wisłą. Co prawda byliśmy tam wieczorem i nie było żadnego koncertu, natomiast zapachniało mi to takim zachodem, gdzie są ładne fontanny i mnóstwo ludzi przychodzi się wyciszyć, popatrzeć, posłuchać muzyki i odpocząć. Nie wiem jak inni, ale miałam wrażenie, że fontanny pachną chlorem jak w basenie. Może chodzi o zabijanie bakterii, kto wie... Dziś dzień ojca. Nieoficjalnie mam już dwóch, więc mam nadzieję, że będzie to miły dzień. Rangę podnosi również mama Michała, która ma jutro swój dzień. Także świętowanie potrójne. :) I jak tu liczyć na chwilę odpoczynku przed ślubem? :)
* * *
Panie, chroń nas przed nerwowymi dniami i otwórz oczy na mądre decyzje.venui-kaline skomentuj (0) 2011-05-26 15:09:12 >> Liczy się dobre serce... Coraz mniej zajęć, coraz więcej rzeczy na głowie. Chociaż wkrótce i zajęcia się rozpoczną tylko inne. Dzisiaj Michał zapisał nas na kursy tańca. :) Będziemy wirować w powietrzu. :P Część pierwsza w kościele już za nami. Także w Urzędzie już wyznaczyłam wszystkim nowe-stare nazwiska. :) Jeszcze tylko kilka papierów, mnóstwo nerwów i potem już tylko będzie: "widziały gały co brały", czyli tak zwany szczęśliwy koniec poszukiwania tego jedynego. W końcu oboje ostatnio przyznaliśmy się, że drugi raz nie popełnimy zbrodni na sobie samych, bo takie załatwiania, pilnowanie terminów i nerwówka typu: "co jeszcze powinienem/powinnam mieć/kupić/zabrać/pokazać (księdzu/urzędnikowi)" są bardzo trudne do przeżycia. Mimo że jesteśmy spokojni na co dzień, to pewnego dnia jest pogrom i trzeba wszystko rozwiązać, znieść humory swojej połówki i jeszcze myśleć logicznie. Spokój może nas tylko uratować. I tak zazwyczaj jest. Ostatnio ja się wkurzyłam, bo mam małe wymagania stanowiskowe (biurko), ale i tak wychodziło na to, że skoro mogę mieć jeszcze mniej, to warto sprawdzić, co wtedy będzie. No i się zdenerwowałam, że tyle czasu trwa marazm, a ja chcę jakiegoś drobnego ładu. Ale myślę, że wszyscy mi wybaczą moje małe wybuchy i nerwy. Dostałam pierwszy list na moje nowe nazwisko. Byłam szczęśliwa i oboje stwierdziliśmy, że ładnie wygląda. :) Duma mnie rozpierała. Coś ostatnio różne rzeczy mnie cieszą (może nawet bardziej niż kiedyś), na przykład to, że mam dla kogo gotować i myślę, co by mu sprawiło większą radość. Myślę, że to można nazwać emanowaniem radości ze szczęścia, jakie on mi daje.
* * *
Boże, jesteś wielki. Dziękuję Ci za niego.venui-kaline skomentuj (1) 2011-04-11 19:12:07 >> Gdy go nie ma, moje myśli wystawiane są na próbę umysłu... Już tęsknię za Michałem. Jak to będzie jak zmienię swój stan cywilny? Czy jestem na to gotowa? Czy można być gotowym na takie rzeczy? A może to nerwy i bojaźń, że może coś pójdzie nie tak? Czuję się szczęśliwa i spokojna, przynajmniej tak było do tej pory. Czyli to raczej nerwy... Nie jesteśmy już tacy młodzi, ale czy ja jestem dojrzała na takie poważne ruchy? W końcu i tak starzejemy się, czy chcemy tego czy nie. A ja chcę mieć tą młodość i radość, jaką mam w sobie codziennie przy Michale. A dzisiejsza pobudka była jak z bajki. Dziękuję Wam - Misiu i Tobie, Boże za taką osobę, jaką mi postawiłeś na mojej drodze. Być może moje modlitwy dotarły do Ciebie, a może sam obdarzyłeś mnie taką wspaniałą osobą. venui-kaline skomentuj (0) 2011-03-20 11:21:26 >> Niedziela na pozór spokojna... Dawno nie miałam tak spokojnego weekendu. Jest pochmurno, ale przechodzą promienie słońca. Jak na moje oczy trochę za jasno. To prawda, że w miarę upływu czasu, człowiek częściej chodzi do lekarzy. I choć przecież nie jestem jeszcze w takim wieku, żeby latać co i rusz, to jakoś tak to jest. W tym tygodniu byłam u dwóch lekarzy, w zeszłym tygodniu - u jednego. Dalej nawet nie pamiętam. Jutro następny... Na pewno bardziej zaczęłam dbać o swoje zdrowie. W końcu doceniłam, że ma się tylko jedno. Innym też to mówię od jakiegoś czasu. Jednak młody człowiek nie zdaje sobie z różnych rzeczy sprawy, gdy na przykład mówią to rodzice, a później czasem jest za późno, żeby naprawić swoje zdrowie czy postępowanie wobec rodziców. A może i społeczeństwo coraz bardziej choruje niż kiedyś to miało miejsce. Może więcej umierało podczas potyczek wojennych czy rewolucji. Ludzie to ciekawe stworzenia. Gdy były czasy, że trzeba było kupować na kartki, mimo to ludzie przetrwali, jednoczyli się, kombinowali, nawet mało jedli dając swoim dzieciom, aby one miały co jeść. Teraz czasy na pozór podobne, bo rosną ceny, wzrastają podatki, a ludziom pensja nie rośnie i też potrafią przetrwać. Żyć i rodzić dzieci, aby one były siłą tego narodu. Kiedyś po ludziach zostawały majątki schowane gdzieś głęboko, teraz zostają pieniądze po OFE, ale i to chcą odebrać, więc może znów przejdziemy na inne kosztowne rzeczy, które będą po nas zostawać. Ciekawa jestem, kto jest najmądrzejszym człowiekiem na ziemi. Czy można go jakąś miarą przebadać? Czy taki najmądrzejszy człowiek dzieli się na to, w ilu kategoriach jest najmądrzejszy, najbardziej zaradny? Jak można uratować Polskę i czy w ogóle warto? Czy nie lepiej, aby ludzie sami pracowali na siebie i nie troszczyli się o innych krajan? A może w jedności siła? Gdzie jest droga, która byłaby najwłaściwsza? Muszę zatroszczyć się o swój dobytek. Idę sprzątać. Przerwa na myślenie minęła.
* * *
Panie, jesteś kimś, kto prowadzi mnie niewidzialną ręką. Dziękuję za przeczucia, które nadchodzą w odpowiedniej chwili i za mądrość, którą nabywam i z której korzystam. Dziękuję Ci za spotkanie odpowiednich ludzi w odpowiednim czasie. Dziękuję za dobrego, przyszłego męża, o którego Cię prosiłam i za pracę dla niego. Jeśli o coś mogę Cię jeszcze prosić, to o motywację, aby chciał skończyć studia, które zaczął i dobrą dziewczynę dla Bartka oraz by Bartek poczuł Ciebie w swojej duszy i umiał się kierować mądrze. venui-kaline skomentuj (0) 2011-02-03 23:13:20 >> Życiowa egzystencja... Życiowe wybory są trudne. Nie ma poukładania. Zawsze coś się przytrafi. Brak stałości dnia powszechnego. Może to i dobrze?
* * *
Panie, dziękuję Ci za radość co dnia i proszę o miłosierdzie i rozwagę. Czy Ty wiesz naprawdę, co robisz? Czy Ty próbujesz mnie sprawdzić? Kto jest bez winy...? Przepraszam za swoje zachowanie, powiedziałam za dużo. PS. Bardzo dziękuję za pracę dla Michała. Jesteś nieoceniony. venui-kaline skomentuj (0) 2011-01-30 23:34:15 >> Koniec stycznia... Szybko ten czas leci, szczególnie jak się ma dużo rzeczy do zrobienia. W ten weekend spotkania z rodziną z mojej strony i siostrą Michała. Rodzinnie, miło, tylko czas taki ulotny. Michał zrobił pysznego, pieczonego kurczaka. W sobotę zaś mieliśmy na talerzu do czynienia z przepiórkami. Zmienia mi się termin lektoratu ze słowackiego. Od przyszłego tygodnia inny dzień, ale godzina niezmienna. :) Kursy dla zakochanych powoli dobiegają końca, choć niebawem ze względu na ferie będzie dłuższa przerwa w spotkaniach. Zespół i termin na naszą uroczystość zaklepane. Reszta w trakcie załatwiania i myślenia. Może uda mi się znaleźć normalną suknię z nienormalnie zakrytymi piersiami, to jest z golfikiem.
* * *
Panie, cieszę się, że znów uczę się Ciebie słuchać i w miarę spokojnie podeszłam do dzisiejszego składania i wynoszenia choinki. Naszej pierwszej wspólnej oznaki krzyża w domu. Dziękuję Ci za szybkie myślenie i wspólne działanie na korzyść. Panie, pomóż Michałowi w znalezieniu pracy. venui-kaline skomentuj (0) 2010-12-30 23:11:51 >> W moim magicznym domu... Wszystko się zdarzyć może. No i się zdarza. Kupiliśmy dziś żyrandol do domku i włącznik prawy włącza dwie żarówki, a włącznik lewy włącza trzy żarówki uprzednio gasząc te dwie już zapalone wcześniej. Ale przynajmniej się udało z 3 kabli z sufitu i 4 kabli z żyrandola zrobić świecący przedmiot. :) I to bez pomocy elektryka. A poza tym, przeprowadziłam się z Michałem na początku listopada (chyba 6 dnia) br. do naszego wspólnego mieszkania. Trochę mieliśmy spięć w związku z tym, że każdy ma inne poglądy, każdy musiał się czegoś nauczyć, to znaczy nie dość że egzystowania razem, to na dodatek tak, żeby nikomu nie zakłócić ciszy i czasu do pracy i nauki. Wspólnie przygotowywaliśmy święta, Michał robił karpia w galarecie i smażonego, ja keks i piernik, a do tego wspólnie robiliśmy śledzie. Mnie niestety na czas nie doleciały te śledzie, bo chciałam je przykryć buraczkami, ale to już insza inszość. ;) Kupiliśmy naszą wspólną pierwszą choinkę bodajże 22 grudnia, do tego parę bombek i ozdób choinkowych oraz światełka i naprawdę jestem z niej dumna. Mimo że zakładaliśmy, że nie będzie ona wysoka (ma około 150 cm wzrostu), to naprawdę bardzo wdzięcznie wygląda i pokazuje swe piękno. Kursy dla zakochanych mijają bardzo szybko, choć do końca jeszcze prawie połowa zajęć, ale naprawdę jest bardzo dobrze przygotowana, a i prelegenci bardzo dobrze tłumaczą, opowiadają i podają różne przykłady. Nie wiem czy dam radę sobie wszystko przyswoić, aby mój przyszły mąż był ze mnie dumny. We wtorek (28 grudnia) Michał zwołał ekipę, aby wywiozła łóżko z dużego pokoju. To, co się dzieje u nas w mieszkaniu, to naprawdę trudno nazwać typowym urządzaniem się. Przynajmniej w moim mniemaniu urządzanie się to hasło wprowadzania się do nowego mieszkania, kupowania sprzętów, a nie wywożenia i sprzątania szaf, szafek i szafeczek. Ubezpieczyłam Michała w pracowniczej służbie zdrowia, tak więc od listopada mój ukochany może się leczyć na co tylko zechce. Więcej nie pamiętam... no chyba że jeszcze to, że na samym początku brakowało nam połączenia ze światem - głównie chodzi o internet i chyba 30 listopada podpisałam umowę, więc co nieco możemy działać. :)
* * *
Panie, dziękuję Ci za niego i za to, co w życiu dostałam. Kieruj nami, Panie, nawróć Michała na swoje tory miłości i spraw, by znalazł w końcu pracę, gdzie by się realizował i by praca dawała mu satysfakcję. venui-kaline skomentuj (0) 2010-10-12 23:00:06 >> Spełnienie marzeń... Panie, aż nie mogę uwierzyć, że to, o czym marzyłam, spełnia się. Wróciwszy z dwutygodniowego urlopu spędzonego w cudownych Tatrach ponad dwa lata temu, wpadłam na piosenkę "Nie pokonasz miłości" Wilków i myśli zaczęły mi krążyć wokół mężczyzny, z którym wtedy się rozstałam - Michałem. Zastanawiałam się, dlaczego właśnie ta piosenka została przeze mnie znaleziona oraz dlaczego wracam wspomnieniami do Michała. Czyżby jakieś przeczucie, że nie pokonałam jeszcze tej miłości do niego? Czyżby Bóg miał mi coś do powiedzenia? Czy może on zrozumiał, co stracił? Dlaczego ten mężczyzna zaczął mi chodzić po głowie? Parę miesięcy potem napisał do mnie. Zaczęliśmy od lekkich smsów, drobnych żartów, coraz bardziej mi się podobał styl naszej pisanej rozmowy. Spotkaliśmy się raz i drugi... no i znów byliśmy razem. Byliśmy i jesteśmy nadal razem, a nawet poszliśmy dalej i zaręczyliśmy się 9 października br. Wciąż nie mogę uwierzyć, że jakieś przeczucie mówiło mi o nim słuchając tej piosenki. Pamiętam, że pierwszy raz słuchając piosenki i oglądając teledysk, miałam łzy w oczach. Na pewno wielka zasługa Boża, że połączył nas ponownie i dał nam siłę, aby przeżyć choroby i trud związany z pracą oraz innymi sprawami. Zapisałam się na zabiegi fizykoterapeutyczne. Wreszcie moja noga będzie śliczna. 25 października zaczyna się pierwsza seria zabiegów i trwać ma do 6 listopada br. Trwa cyklinowanie dużego i małego pokoju. :) Jutro kończymy i czekamy na wyschnięcie lakieru. Kolejna część w przyszłym tygodniu. Jeszcze trochę musimy poczekać. Żyję ostatnio na wysokich obrotach. Mam czas jedynie na to, żeby pomyśleć, co na jutro trzeba przygotować. Chciałabym odpocząć choć przez chwilę na przykład w Hiszpanii odwiedzając Karolinę, koleżankę z Lublina. Zobaczymy, czy się uda zaplanować coś w listopadzie. Jutro pierwsze (dla mnie) zajęcia ze słowackiego oraz pierwszy kurs tak zwanie dla zakochanych. Jest to kurs na kształt przygotowania do małżeństwa.
* * *
Panie, czuwaj nad nami, proszę. Zwróć uwagę na Michała, żeby się nie przeziębił i żadne osłabienie go nie wzięło, bo ciężko się uczy i pracuje na nasze życie. Z góry dziękuję. venui-kaline skomentuj (0) |
|
|||||||